Archiwum - pozostałe artykuły:
- Ona już zaczyna się tworzyć. Powstają ruchy religijne, kulturalne, które są początkiem tego. Upadają wielkie dogmaty religijne, wielkie religie. One już nie mają racji bytu. I to jest właśnie początek upadku cywilizacji.
- A odrębnie o Żydach coś byś mógł jeszcze powiedzieć?
- Najlepszy materiał genetyczny. Ale nie spełniły się założenia i stąd wynikają z nimi problemy. Są po prostu bardzo niesforni, zadufani w sobie. Dosłownie uwierzyli, że są wybrani. Wszystkie nacje na Ziemi zostały wybrane.
- Ale oni w to uwierzyli, tak?
- Wszyscy zostali wybrani, ale oni to wzięli zbyt dosłownie. Tylko oni w takich warunkach tyle tysiącleci mogli przetrwać. W rozproszeniu w diasporze, niewielu się to ludziom udało. Może po za nimi jeszcze Romowie, Cyganie właściwie. Bez państwa przeżyli tyle tysięcy lat w rozproszeniu.
- Dobrze.
- Po prostu – są złym duchem tego świata jako naród, ale bardzo, bardzo wartościowi. Krnąbrni, zadufani w sobie i stąd te problemy.
- Dobrze. Teraz będzie trochę może trudniejsze pytanie, a może wcale nie. Czy jest prawdą, że istoty z Zeta Reticuli najbardziej angażują się w przeobrażenie naszej cywilizacji oraz świadomości gatunku ludzkiego i całej planety?
- Z punkty widzenia Wszechświata, z tego wymiaru, w którym my żyjemy, tak. Ale należy pamiętać, że wiele cywilizacji galaktycznych żyje jak gdyby incognito. Nie afiszują się, nie zależy im na rozgłosie, nie kodują swoich tutaj przedstawicieli na Ziemi. I teraz pytanie: Czemu służy ten rozgłos, ta ich reklama. Czy to robią w dobrej wierze, czy też nie? I czy ten wymiar nam bardziej służy, w którym my teraz jako ludzie żyjemy, czy może przeniesienie się w inny wymiar daje nam większe korzyści rozwoju. To od nas zależy. Jako jednostka to można wybrać sobie dalszy rozwój w tym wymiarze, albo w innym. Ale raczej większość wybiera życie w tym wymiarze i to jak najbliżej Ziemi, albo powrót na Ziemię. Opieka, opieka... nie tylko oni się opiekują. Oni są w tej szerokiej Radzie.
- Są w Szerokiej Radzie?
- Tak i w sumie mają tyle samo do powiedzenia, co pozostali. Po prostu – są tutaj sfery wpływów. Rządzą i dzielą.
- Rządzą i dzielą?
- To jest odwieczne prawo. Aczkolwiek są jeszcze i takie czynniki, które działają destrukcyjnie. Niektórzy mistycy czy teologowie byli skłonni to nazwać grupą szatana, diabła, ale to odniesienie ma i wymiar fizyczny w ewolucji gatunku, i wymiar duchowy. Bo szatanem może być lęk, może być wszystko, co jest związane z emocjami, ale negatywnymi i również szatanem może być to, co działa destrukcyjnie na poziomie fizyczności czy samego rozwoju. To może być rozwój fizyczny człowieka, ekspansywny, ale idący w złym kierunku i może być destrukcyjny, idący też w złym kierunku albo dobrym – to zależy od wyboru. Trzeba uściślić temat pytaniem, czego akurat szukamy i jakiej odpowiedzi chcemy uzyskać?
- To bardzo istotne pytanie. Dziękuję za nie. Następne, dobrze? Jak bardzo w ten proces angażują się inne cywilizacje, na przykład Plejadanie? W proces naszego przeobrażenia.
- Oni bezpośrednio nie mają wpływu, jak gdyby politycznego, na to, co się tutaj dzieje. Natomiast fizycznie w różnych okresach byli bardzo zaangażowani. W tej chwili... oj, nie wiem, czy ja to... w tej chwili nie mają takich umocnień, jak kiedyś. A to wynika z pewnych uwarunkowań. Jeżeli jest potrzebna pomoc w sensie fizycznym, materialnym, to wtedy ich ekspansja, zaangażowanie wynikające ze współpracy Rady jest większe. A w tej chwili nacisk kładzie się bardziej na poszczególne świadomości co do pogłębienia rozwoju, idącego w sferę duchowości, a więc rozwoju mniej materialnego. Bo to, co dotyczy rozwoju materialnego Ziemi na ten czas, to praktycznie te możliwości już się wyczerpują. I to już widać. W niektórych technologiach, już w laboratoriach myśli się nad produkcją biokomputerów. A więc odchodzi się od fizyczności, bardziej od mechaniki, a idzie się na wyższy pułap rozwoju. Tak i są takie momenty w rozwoju Ziemi i były, gdzie oni byli potrzebni ze swoją świadomością tego, że są na takim poziomie rozwoju, a nie na innym. Mają swój udział w rozwoju Ziemi jako całości. I to bezspornie. Ale cały kierunek rozwoju idzie w tym, że wymiar Ziemi... To, że tutaj trudno istocie duchowej doświadczać, żyć na takim poziomie, na jakim dane jej było w planach. Właśnie to jest ten okres, który spowoduje, że zostanie to przełamane i wreszcie to doświadczenie bycia duszą tutaj, właśnie w tej gęstej atmosferze, spełni swoje oczekiwania. Że zaczną te dusze, które są uwiązane tutaj, zaczną odchodzić od materializmu, a więc przestanie rządzić EGO. Przestaną rządzić emocje. Ale to jest proces. I wszyscy, którzy do tej pory tutaj mieli okazję być, będą musieli to jeszcze raz przerobić, ale już w innych warunkach. Więc kolejna lekcja, kolejne doświadczenie. Wiele cywilizacji pozaziemskich tutaj miało i ma swoje interesy, sfery wpływów.
- Rozumiem. A co mógłbyś dodać o cywilizacji pochodzącej z Liry i jej wpływie na duchowy rozwój naszej cywilizacji na Ziemi?
- Oj, to jest duża różnica między tymi z Plejad, a właśnie Lirianami.
- Tak?
- Oj, to jest...
- W jakim kierunku?
- Plejadanom dane było pójście właśnie w kierunku rozwoju... Oj, nie wiem, jak to nazwać? – cywilizacji technicznej, industrialnej. A tamci właśnie bardziej w rozwój duchowy. Bardziej w rozwój taki niematerialny, a właśnie w rozwój tych wartości, które są wartościami pierwotnymi. A więc tymi, które są najbliżej źródła, najbliżej Boga. O! I właśnie na Ziemi, bo Ziemia jest tym miejscem, gdzie się to wszystko przeplata. Różne sfery wpływów, różne cywilizacje, różne kierunki rozwoju. Różne wymiary tutaj też się spotykają. I Ziemianie różnie to odbierają. Jako zjawiska nadprzyrodzone, jako cuda, jako rzeczy niemożliwe. Bo jeżeli się coś zdarzyło, jeżeli cokolwiek ktoś widział, to znaczy, że to jest. Nie ważne, czy to jest sprawdzone doświadczalnie, empirycznie, czy też nie. Równie dobrze można duchowo to zbadać, zobaczyć, dotknąć jak i fizycznie. Zależy, z jakiego pułapu się na to patrzy. Z jakiego punktu się obserwuje. Na to wszystko filtry, filtry, paradygmaty, uwarunkowania, przyzwyczajenia, opinie, tendencje. Za bardzo jesteśmy w tym wszystkim uwikłani.
- To tyle by było?
- Nie, właśnie jeszcze...
- Tak?
- Wielu Opiekunów, Aniołów jakby stamtąd pochodziło. To są stali rezydenci. Ochotnicy, rezydenci. Samo przemieszczanie dla nich, jak wiemy, nie ma problemu. Ale oni upodobali... (śmiech) No właśnie, takie pytanie: Czy wiem, co to znaczy być ochotnikiem? Oni są ochotnikami. Robią to bezinteresownie, sprawia im to przyjemność.
- Za każdym razem są nauczycielami, opiekunami, aniołami, czy też czasami się wcielają?
- To tak, jak nieraz mamy ochotę, żeby pójść na spacer, zjeść lody, popływać. I w wymiarze duchowym nieraz się ma ochotę na coś przyjemnego i mniej przyjemnego. To nie ma wpływu. A może niektórzy Wielcy Nauczyciele, to właśnie Oni? Kto wie, kto wie? Tak, przeważnie się często to zdarza, że przybierają formy ludzkie. Temat na inne rozmowy, na inne spotkanie.
- Temat na inne spotkanie, rozumiem. Dobrze.
- Nie teraz, nie ten czas. Za mało jeszcze...
- Za mało jeszcze wiemy?
- Za mało jeszcze rozumiemy.
*
- Zwracam się teraz do Aberamentho. Wiemy, że nasze tego typu działania, nasze procesy odbywają się w rzeczywistości subiektywnej. W tej też rzeczywistości odbywają się wszelkie duchowe badania, odkrywania, a nawet uzdrawiania. Można by rzec, że dla świata duchowego rzeczywistość obiektywna, a więc świat fizyczny, jest jak gdyby światem iluzji. Prosimy, więc o wyjaśnienie nam prawdziwości takich badań, jakie prowadzi Dolores Cannon w oparciu o jej książkę „One szły z Jezusem”? Jak On ustosunkowałby się do tego?
- To, co dla jednych jest subiektywne, dla innych może być obiektywne. To, w jaki sposób się patrzy na obiektywność fizyczną czy duchową, zależy od tego, jak się to odbiera. Zawsze można przejść na drugą stronę i znaleźć się w odpowiednim czasie, w odpowiednim momencie. To tylko zależy od życzenia i intencji. To, że się odbiera subiektywnie rzeczywistość, będąc tutaj, to jest jedna z lekcji, którą trzeba przerobić. To ona nas kusi do odbierania tego, co nas codziennie dotyka w ten, a nie w inny sposób – lęk, strach, emocje lub ich brak. Jeżeli życie jest podyktowane emocjami, lękiem, strachem, niewiarą, brakiem miłości, wiary, to nie można mówić o przejściu na drugą stronę, o dotarciu tam, gdzie byśmy chcieli – do przeszłości czy przyszłości. Trzeba to wszystko odrzucić i przede wszystkim nie lękać się. Uwierzyć, trzeba być odważnym. Trzeba zdać sobie sprawę, że jesteśmy kimś zupełnie innym, niż w rzeczywistości nam się wydaje, że jesteśmy. W dowolnej chwili możemy zostawić to ciało i wyrazić tylko zgodę na przejście w inny wymiar. I to wszystko. Temat dociekań, historia, czas nie mają znaczenia. Ważne jest to, z której strony się na to patrzy i oczyma kogo. Oczyma uczestnika zdarzenia, czy oczyma widza tamtego zdarzenia. Kilka osób przeżywając to samo, będąc w tym samym miejscu, może to inaczej opisać, inaczej to widzi. Ale zawsze będą odczucia te same. Bo tam one będą obiektywne. Nie skrzywione, nie przekłamane przez nabyte doświadczenia, które zawsze powodują, że jesteśmy ułomni. Ułomni emocjonalnie, psychicznie. Tutaj odczucia, nie wiedza empiryczna, ale odczucia, są najważniejsze. Nie emocje – a więc to, co z głębszych pokładów wypływa. Za jej przykładem, przykładem właśnie Dolores mogą iść inni. Ale to jeszcze nie ten czas, nie bardzo odpowiadający upowszechnianiu tego, tej możliwości. Realizacji tej wizji. To by było zbyt piękne i proste. Trzeba być przygotowanym, trzeba być odpowiednio wyciszonym i oczyszczonym, żeby to robić, a co dopiero przyjąć z drugiej strony to za prawdziwość zdarzenia, za prawdziwość historii. Bo to się wszystko dzieje wtedy poza tym światem iluzji, złudzeń. I to jest właśnie prawdziwość. Tam nie ma oczekiwań, co do rezultatów, one po prostu są takie, jakie są.
- Dobrze, to będzie wszystko?
- Tak.
*
- Dobrze. Teraz będą pytania ode mnie. Być może z góry powinienem przeprosić za nadmierną śmiałość, jeżeli coś takiego istnieje. Ale zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki nadmiernej śmiałości, dzięki oderwaniu od skostniałych wzorców moralności, możliwe są badania tego typu. Wszelkiego rodzaju mistyczne poszukiwania nie miałyby racji bytu bez tak zwanej otwartej i niczym nie ograniczonej wyobraźni. Takimi zasadami kieruję się przy konstruowaniu naszych sesji. A moim pragnieniem jest stałe powiększanie okręgu mojej wyobraźni. Uważam, że jest to nieodzowna zasada przy tego typu poszukiwaniach. Teraz pragnę spytać, czy uzyskamy zgodę na przebadanie doświadczeń życiowych innych, dla nas ważnych istot. Mam na myśli takie postacie jak Jezus, Mahomet, Budda, oraz inne święte postacie. Mistyczne postacie.
- Hee (śmiech). Matka Teresa mówi, że dla Ciebie jest ten świat i z niego bierz tyle, ile możesz. Czerp wiedzę, doświadczenie. Ucz się i przekazuj tę wiedzę innym. Wszyscy jesteśmy święci. Ci, którzy byli, są i będą. I nie ma odwiecznych tajemnic. Tylko nam się tak cały czas wmawiało, że tylko nieliczni. A z tego skarbca można czerpać tyle, ile się chce. Można brać całymi garściami. Tylko, co z tym zrobisz? Jaki z tego zrobisz użytek? Czy to przyniesie tobie korzyść i innym? Czy tylko ujmę, wstyd i hańbę? To, co z tym zrobisz, tylko jest tym powodem, dla którego jedni mogą, a inni nie powinni czerpać zasobów tej wiedzy, doświadczeń. Nie ma żadnych ograniczeń. To my je sobie wymyślamy. Chyba, że mamy jakieś ostrzeżenie, że jeszcze nie jesteśmy gotowi. To jest jedyne ograniczenie. A tak nie ma poza tym żadnych. Mówi też, że swoją siłę, swoją pasję czerpała z prostych ludzi. To oni byli jej inspiracją na równej mierze z tym, co ona nazywała Bogiem. Na równi z tym, co jej dawała świadomość, przykład Jezusa, jak należy postępować, kochać, miłować innych. Na równi czerpała z tych prostych ludzi, wokół których żyła, dla których się poświęcała. Też możemy być inspirowani najprostszymi rzeczami albo bardzo wzniosłymi. Ale to nie ma znaczenia. Siła jest wewnątrz nas. Wszystko jest możliwe.
- No dobrze. A świadome badania innych rzeczywistości w podróżach poza ciałem?
- Wiesz, jak się to robi. Nie ma żadnych ograniczeń.
- Nie ma? Droga otwarta, rób, doświadczaj, tak?
- Po to jesteś.
Archiwum - pozostałe artykuły: