Ezoteryka czyli wgląd w siebie
Ezoteryka, czyli wgląd w siebie

Archiwum - pozostałe artykuły:

Trudne pytania


- To może być dla wielu jedynym narzędziem pracy, a dla innych takim wspomagającym, bo już mają jakąś wiedzę, jakieś doświadczenia. Ale to może ich przekonać, że są na dobrej drodze. Że to jest właściwa wskazówka. No i to, że to może być dobry instruktaż do wprowadzenia ich do tego, co było treścią naszych lekcji.
- Tak?
- I dlatego ta konstrukcja jest bardzo dobra.
- Bardzo dobra, cieszę się.
- Zrozumienie całego procesu, czy wykazanie od początku, aż do punktu, gdy się wychodzi poza ten świat, tę rzeczywistość i się osiąga takie wyniki, takie informacje, no potwierdza to, że tak jest, a nie inaczej.
- Dobrze, mam jeszcze jedno pytanie. Czy nasza penetracja Wszechświata bardzo różni się od tej, jaką preferuje Instytut Monroe'go. Proszę o porównanie tych dwóch sposobów penetracji. Jest to możliwe?
- Penetracja jest taka sama, tylko są różne pojazdy, różne techniki. I tylko można powiedzieć o jakości. W zasadzie to się praktycznie niczym nie różni. Podróż jest podróżą, tylko kwestia, po co się tam jedzie, czy idzie? Co się chce stamtąd przynieść? Co chce się stamtąd zabrać? Czemu to ma służyć?
- Czyli cel i intencje, tak?
- No, o tym mówi właśnie. Czy tylko jako doświadczenie i chełpienie się tym, że o! Było się tam, doświadczyło, a więc istnieje. Czy na zasadzie dania instrumentu, czy na zasadzie instruktażu, że wchodząc na pewien poziom rozwoju, może to zrobić każdy. Nie trzeba mieć jakichś preferencji, zdolności specjalnych. Że nie ma uprzywilejowanych i tylko dla ograniczonej grupy, że jest to możliwe. Jest to możliwe dla wszystkich.
- Dla wszystkich.
- To nie jest problem mierzenia, zapisywania, ważenia, obliczania. To jest jeden ze sposobów, a drugi zupełnie może odbiegać od tamtych. Instytut podchodzi do tego bardziej naukowo. A można zupełnie inaczej. Jeżeli się jednym udało, to dlaczego się nie ma udać drugim, następnym. A powielenie informacji powinno być szczere i otwarte.
- Co jeszcze chciałby powiedzieć?
- On też podobne techniki preferował. Z jego punktu widzenia jest coś takiego, jak bliskość naturalnego podejścia do tego zagadnienia. Nie trzeba mieć bazy, nie trzeba mieć sztabu ludzi, urządzeń, aparatury. To można porównać do Nauczycieli, o chociażby takich jak Jezus, który nie miał zaplecza, a dokonywał niesamowitych, jak to się nazywało, cudów. Miał niesamowite osiągnięcia. To powinien każdy indywidualnie przeżywać. Każdy powinien mieć w sobie takie laboratorium. A zaplecze, tutaj techniczne jest niepotrzebne. Chodzi o cel, o intencje. Aby osiągnąć pewne stany czy wiedzę, czy doświadczenie, nie trzeba sztabu ludzi ani aparatury. Wystarczą takie warunki, jakie są. Można wszystko. Tak.
- To wszystko będzie? Czy jeszcze chciałby coś dodać?
- Mówi, że masz wystarczającą wiedzę, żeby już polegać na sobie. Że twoje doświadczenie już upoważnia ciebie do większego zawierzenia własnej wiedzy i intuicji. Sugerować się można, ale w coraz mniejszym stopniu, na dokonaniu innych. Bo się za chwilę okaże, że te doświadczenia są równoważne. W innych warunkach, ale dokonane i równoważne z innymi. Nie zaplecze jest ważne, ale intencje i poświęcenie. To jest ważne.
- Rozumiem.
- W tym nie ma żadnej ujmy. To wszystko.

*

- Jest dobrze? Fajnie, jesteś teraz w stanie Bardo. Masz dostęp do wszystkich czasów i wszystkiej wiedzy. Pragnę, abyśmy na dzisiejszym spotkaniu rozwinęli szerzej temat biorobotów, czyli szaraków. Kiedyś ten temat był już przez nas poruszany i wówczas przyobiecano nam, że kiedyś zostanie on dokładniej spenetrowany. Pragnę zatem, abyś dzisiaj, w miarę możliwości, wyjaśnił nam dokładniej, czym jest taki biorobot, a czym jest istota rozumna, pochodząca z innych wymiarów, innych rzeczywistości. Skupmy się dzisiaj nad tym problemem.
- Są dwa różne typy istot żyjących. Można powiedzieć, że biorobot jest to zaprogramowana istota, która bardziej przypomina potulne, wykonujące polecenia, rozkazy, zwierzę. Wytresowana, wytrenowana taka jednostka, która niezmiennie, bez względu na okoliczności, działa zgodnie z programem, można powiedzieć, instynktownie. A więc jest bezduszna, bezwolna, żyjąca istota, która czuje, potrafi myśleć, analizować, ale jej program jest niezmienny. I tak jak zostaje zaprogramowana, tak wykonuje swoje zadania. Bardziej lub mniej udanie, ale wykona. Natomiast istoty z innych wymiarów są to istoty duchowe, które obejmują w posiadanie pewien rodzaj ciał, które zostały wcześniej stworzone, zaprojektowane, wdrożone do istnienia, przebywania. O, i jedne z najbardziej takich znakomitych, aczkolwiek bardzo trudnych i najbardziej gęstych, to są warunki, które panują w wymiarze fizycznym, tutaj na Ziemi. Są inne jeszcze rzeczywistości fizyczne, gdzie ta gęstość materii jest bardziej taka rozmyta. Ziemia jest najbardziej taką trudną, ale najwspanialszym miejscem, gdzie człowiek tak naprawdę ma trudne warunki zamieszkania, ale jako osoba duchowa, przebywająca w ciele i żyjąc w tej rzeczywistości, w tej gęstej materii, ma niesamowity poligon. I to jest piękna maszyna ucząca. Ziemia i to ciało, które przyjmuje istota z innych wymiarów, istota duchowa. No, pułapką jest to, że wielu daje się nabrać na ten świat rzeczywisty, który się wydaje, że on jest wspaniały, piękny, że można tu być w wymiarze fizycznym bardziej szczęśliwym niż w wymiarze duchowym. I stąd tyle tych powrotów. Ale można oczywiście wybrać zupełnie inną rzeczywistość fizyczną. Ale problem polega na tym, że jednak większość, większość wybiera tutaj to miejsce.
- Żeby doświadczać, tak?
- Wydawałoby się, że lubią tak cierpieć i doświadczać, ale to tylko tak się wydaje. Ten problem polega zupełnie na czym innym. Ludzie instynktownie, jako świadome istoty fizyczne, bardzo się boją tych, którzy się od nich różnią. A więc mają uprzedzenia rasowe, klasowe. Nie dopuszczają do myśli, do świadomości, że oprócz Ziemi są jeszcze inne miejsca, gdzie żyją podobne istoty, czy nie podobne, ale żyją. Na innych planetach, czy też na sztucznych wyspach kosmicznych. Ludzie się boją nawet o tym myśleć. Tak zostali skonstruowani jako ciała fizyczne. A gdyby się zwrócili do wewnątrz i poznali swoją duchowość i doświadczyli, że oprócz tego fizycznego wymiaru jest jeszcze wymiar duchowy, to by się nie zajmowali... nie tracili czasu na te rzeczy, które nie mają tak naprawdę żadnego znaczenia. I nie byłoby problemów ani chorób, ani wojen, ani wszelkich przypadłości, które jako świadomość zbiorowa też ściągamy na siebie. Przykładem tego jest instynkt zbiorowy zwierząt, o! mrówki, czy ludzie nawet. Jako ludzie, mając ten instynkt zbiorowy, myślimy o tym, że: oj, chyba będzie jakiś kataklizm, no to go w końcu sprowadzimy, oj, chyba będzie jakaś wojna, no to będzie taka wojna. Oj, chyba będzie recesja, no to jest recesja i tak dalej, i tak dalej, ale to nie jest bez powodu. To jest właśnie po to, żeby się nauczyć, żeby doświadczyć. Taki wybraliśmy sobie scenariusz, zdecydowaliśmy się na takie, a nie inne, odegranie tej roli jako osoby fizyczne po to, żeby jako istoty duchowe doświadczyć. Albo zdasz ten egzamin i idziesz do następnej klasy, albo repetujesz, wracasz i jeszcze raz, jeszcze raz. Pięćdziesiąt, sto, dwieście razy. Większość ma opory w uczeniu, w doświadczaniu. Wolą tę fizyczność, wolą pieniądze, piękne stroje, zapachy, dobre jedzenie, mężczyzn, kobiety, lekkie życie. Kaleczą swoją duchowość. A poprzez to szkodzą innym... innym istotom duchowym. W końcu jesteśmy częścią całości, ale jesteśmy tacy po to, żebyśmy doświadczali wszystkiego. I dobrego i złego. Jedni chcą wybierać tylko dobro, choć jest bardzo trudną drogą wybór dobra. Albo wybieramy zło, gdzie nie trzeba się wysilać, nie trzeba myśleć. Nie trzeba rezygnować z wielu rzeczy, ale to jest nasz wybór. I dopóki nie zaliczymy postawionego przed nami zadania, na które się zdecydowaliśmy, dopóty będzie powrót. Nie do tej rzeczywistości tutaj, to do innej, ale to już od nas zależy.
- Rozumiem, to wszystko?
- Tak.

*

- Dobrze. Chciałbym jeszcze się dowiedzieć, w jakim stopniu obecny stan rozwoju świadomości jaźni determinuje do wyższych programów rozwoju, dostęp do misji lub jej modyfikację.
- Też podlega procesowi, rozwojowi, ewolucji. Ale zależy od okoliczności zewnętrznych i też potrafi się wznieść na wyżyny i może też być stymulatorem, jakimś czynnikiem stymulującym do tego, aby podnieść poziom podświadomego czynnika, podświadomości. I to jest obowiązkiem, żeby zadbać o tego młodszego, żeby go podciągnąć i to w relacji partner – partner. To jest w jej interesie – Jaźni. Ale warunki będą coraz lepsze do tego, że ten czas się będzie skracać. To, co tysiąc lat temu ludziom zajmowało trzydzieści, czterdzieści lat – dojście do pewnego stanu – teraz przy pomocy innych, można to nazwać Przewodników, Mistrzów, czy technik, ludzie mogą to zrobić w ciągu roku, dwóch. A będzie taki czas, że będą mogli to osiągnąć praktycznie jeszcze szybciej. Wszystko ewoluuje, wszystko. Będą ściągane blokady, będzie o wiele łatwiej. Tak jak w rozwoju fizycznym, technologicznym nastąpił potężny skok. Ewolucja poprzez rewolucję. Tak samo i tutaj nastąpi rewolucja w świadomości i to przyczyni się do ewolucji duchowości.
- Pięknie, to wszystko?
- Tak.
- Dobrze. Czy pracując z ludźmi na „linii czasu”, oraz w stanach Bardo spełniać będę swoje posłanie, swoją misję?
- Intencje. Cały czas chodzi o intencje. Nie można pozwolić sobie na...nie wiem, jak to powiedzieć? To jest bardzo skuteczna metoda, bardzo skuteczna technika, ale nie można sobie pozwolić przy tym na żadne eksperymenty. To ma być krotko, jednoznacznie. To mają być hasła. Jeżeli partner otrzyma hasło, to powinien zrozumieć, że to jest narzędzie, którego on ma sam użyć, przy pomocy różnego rodzaju wskazówek. Nie można nic robić za innych. Oni tylko powinni otrzymać narzędzie. Trzeba im wskazać źródło, do którego mogą dotrzeć. Wskazać drogę, pojazd, którym mogą tam dotrzeć i jak się mają po tym terenie poruszać. Czyli dać im taką mapę, takie drogowskazy. I oni mają to zrobić sami. Nie wolno za nich tego robić. Jeżeli chcą, to przerobią ten temat, i ten proces będzie ich procesem, zawsze i wszędzie. Zawsze, gdy będą mieli jakieś trudności, wątpliwości, zawsze będą mogli zrobić to sami. Tak. To jest metoda. A dawanie tego narzędzia to jest przywilej.
- Tak, tylko w moim pytaniu troszeczkę inny cel był postawiony. Ja chciałem się dowiedzieć, czy rzeczywiście moim posłaniem jest pracować z ludźmi na linii czasu, ponieważ czuję wewnętrzną taką potrzebę. Czuję wewnętrzny taki ciąg do tego. Czy to jest moja misja do końca? O to tylko chciałem zapytać.
- Twoją misją jest pójście... dojście do Domu. To jest twoją misją. I misją jest też to, żeby zabrać innych ze sobą.
- Otóż właśnie...
- Ale na własnych plecach? Czy na ich własny rachunek, a więc dając im narzędzie.
- Jasne, tak to rozumiem, dobrze.
- To wszystko.
- Dobrze, dobrze. A teraz, kiedy pracuję z ludźmi na linii czasu i w stanach Bardo, w jakim stopniu korzystam z pomocy mojego Mistrza, a w jakim stopniu bezpośrednio ze źródła? Czy tutaj przewodnictwo jest wskazane, jest potrzebne, czy też bezpośrednio?
- Masz opiekę, masz opiekę. Bezpośrednio każdy sięga sam, ale opieka jest wymagana. Albo opieka Mistrza, albo zabezpieczenie poprzez pewne systemy ochrony. Ale jedno czy drugie to jest tym samym.
- Jedno i drugie jest tym samym?
- Tak.
- Świetnie. Dobrze, to już wszystko, tak?
- Tak.
- Jeszcze mam takie jedno pytanie: Czy mając na uwadze świadomość, że wszyscy stanowimy jedność, podczas komunikacji z duszą klienta używam inspiracji wprost ze źródła, czy też do tego celu potrzebny jest pomocnik w postaci Mistrza, Nauczyciela?
- Jest tarczą ochronną.
- Jest tarczą ochronną?
- Zawsze się trafia do źródła. Jest drogowskazem, jest korytarzem, jest nośnikiem. Nic ponad to. To jest tak, jakby się miało promotora.
- Promotora, jasne. Czyli zawsze trzeba o tym pamiętać?
- Przedtem poprosić go o współpracę i opiekę nad zadaniem. I poprosić o to żeby zabezpieczył interesy jednej i drugiej strony. I żeby procedury były wykonane zgodnie z arkanami sztuki i...
- I czyste intencje?
- I że właśnie... żeby były czyste intencje. Nigdy nie wejdą w drogę, nigdy nie staną na ścieżce, nigdy nie powiedzą „źle zrobiłeś, czy zrobiłeś dobrze”. Mogą ewentualnie zablokować, ale to się rzadko zdarza, jeżeli są intencje czyste. Ale bez nich, bez ich udziału nic się nie dzieje.
- Nic się nie dzieje. Czyli każdy musi mieć swojego Mistrza, Przewodnika, który daje tę ochronę, opiekę i przewodnictwo, tak?
- Jeżeli nie masz, to go znajdziesz. Jeżeli masz, to jesteś szczęściarzem, ale to zobowiązuje. On jest odpowiedzialny za ciebie, a ty odpowiedzialny jesteś poprzez ten stosunek, układ za siebie wobec pozostałych, a więc wobec całości. Współzależymy, współistniejemy i jesteśmy tak powiązani, że wcześniej czy później każdy będzie musiał i tak tę samą lekcję odrobić. Jednym to będzie łatwiej dane, innym będzie to trudniej, ale zawsze, zawsze jest ten Mistrz, ten Opiekun. Bo bez Mentora sami nic nie zdołamy, nie mamy takiej siły, nie mamy tyle energii. Jesteśmy zbyt małą cząstką. Być obciążonym byciem tutaj i działaniem tam, to jest niemożliwe. A Mistrz daje nam przyzwolenie, daje błogosławieństwo, a błogosławieństwo to nic innego jak danie energii. I błogosławieństwo, to nic innego jak przyzwolenie, że postępujemy słusznie, jesteśmy na właściwej drodze. Można powiedzieć: Mistrzu, pobłogosław mojej pracy, mojej idei. Pobłogosław mnie i temu, któremu należy pomóc, bo on tego chce, on tego potrzebuje, on tego pragnie. Bo ja, jako dusza pragnę pomóc tej drugiej duszy. W końcu i tak jesteśmy jednym. JEDNO W JEDNYM, JEDNO W WIELOŚCI I WIELOŚĆ W JEDNYM.
- Cudowna lekcja. Coś jeszcze Mistrz będzie chciał powiedzieć?
- Przyjdą chwile, gdy ten przywilej będzie nadawany coraz szerszej rzeszy dusz. Przyjdą czasy, gdzie to będzie norma. Nikt nikogo nie będzie musiał prosić o pomoc, wstawiennictwo, o pokazanie drogi. Bo wszyscy już tam będą. Do tego wszyscy dążymy. Rozeszliśmy się w różne kierunki, różne strony po to, żeby się ponownie połączyć i podzielić swoimi doświadczeniami. A to dzielenie, to będzie równe temu, co można nazwać miłością, oddaniem, wiarą, posłuszeństwem. Hm, to będzie piękna strawa. Wszyscy wrócą do źródła i się połączą. To będzie najpiękniejszy bal. Niektórzy już tam czekają na nas z utęsknieniem i robią wszystko, aby nam pomóc. Inspirując nas, podsuwając różne, różne historie, których często nie dostrzegamy. Oni tęsknią za nami, a my za nimi. Bo najgorszą rzeczą, jaka nam się może przydarzyć, to jest współczucie. Współczucie i odmowa pomocy. Nie ma nic gorszego. Ale do Domu zaczynają iść coraz szersze rzesze ludzi. A jeszcze większa ilość pragnie tam dotrzeć. Nigdy do tej pory tak nie było. Nie było takich warunków. Poprzez apogeum doświadczeń, dokonań w świecie fizycznym człowiek doprowadził się do takiego stanu, że chce wznieść się na wyżyny duchowości po to, żeby łatwiej dotrzeć tam, gdzie czeka na nas nasz Dom. Właśnie a ja się pytam skąd takie wyjątkowe i jakieś... czuję, że to jakieś wyjątkowe i mocne słowa. Jeszcze nie uświadamiamy sobie, ale zbliża się coś, co wielu przerazi, innych zaskoczy, ale niewielu uszczęśliwi. Niewielu będzie przygotowanych na odbiór tego, co się zdarzy, na zrozumienie tego, co się pojawi, ten czas już, już. Hm, właśnie pyta się...
- Tak?
- Jak podoba się tobie określenie: lekarz duszy?
- Bardzo fajne.
- Bądź lekarzem dusz.

Przejdź do strony: 1 2 3 4 5

Archiwum - pozostałe artykuły:

Ezoteryka, czyli wgląd w siebie