Ezoteryka czyli wgląd w siebie
Ezoteryka, czyli wgląd w siebie

Archiwum - pozostałe artykuły:

Inne ciekawe nauki

- Dalej rozpoczną się pytania ode mnie. I pierwsze z nich będzie takie: Pragnę jeszcze więcej wiedzieć na temat reinkarnacji. A na wstępie pragnę spytać się Aberamentho, czy przed swoim słynnym wcieleniem w Jezusa, był na Ziemi w ciałach innych ludzi i czy patrząc z naszego punktu widzenia, będzie inkarnował w przyszłości?
- O, w Jego przypadku to się zdarza bardzo rzadko, ale każde przyjście jest bardzo wymowne. Za każdym razem kończy się osiągnięciem stanu Chrystusowego. Czyli jakby najwyższego stanu, jaki człowiek jest w stanie tutaj przeżyć świadomie – na poziomie fizycznym i duchowym. Niewielu, niewielu tego doświadcza. Zawsze, w jakichś równych, odległych odcinkach czasu, w cyklach dwutysięcznych, pojawia się ktoś taki. Był wcześniej i będzie jeszcze. Był w Ameryce wśród Indian wcześniej. Tutaj teraz, o! Na przykład Bliski Wschód. I ma się objawić niedługo ponownie. A też to nie będzie długi okres pobytu. Za każdym razem są to krótkie okresy pobytu. Właśnie, bo On jest przypomnieniem, że każdy z nas powinien dążyć do tego stanu Chrystusowego. On jest właśnie tym przypomnieniem. To jest Jego rola. No najbardziej krwawe to było właśnie to ostatnie. Ale były takie czasy. Czasy barbarzyństwa. A więc ten dramat musiał właśnie podlegać tej rzeczywistości, którą zastał. Dlatego się to stało, jak się stało. To było w tamtej kulturze, takie obyczaje, a nie inne. Właśnie coś... Tak mówi jeszcze, że właśnie jego początkiem będzie to, że jakieś informacje zostaną udostępnione... Aha i jeszcze odkryte, które pozwolą ludziom zrozumieć jego istotę bycia dwa tysiące lat temu. Z jakich korzystał informacji, jakich możliwości, jakiej wiedzy. Ta wiedza jest na Ziemi gdzieś ukryta.
- Nie są to zwoje z Kumran?
- W piramidach, gdzieś głęboko pod piramidami. Niektórzy właśnie mają dostęp, ale to by wywołało niesamowity szok, jakby w tej chwili to zostało udostępnione. To by było takim samym szokiem, jak ujawnienie chociażby spraw związanych z UFO. To są informacje, to jest wiedza dużego kalibru. Tak, to jest pilnie strzeżona tajemnica. Tak samo, jak wielką tajemnicą są przepowiednie z Portugalii, tych dzieci.
- Z Portugalii, tak?
- Też nie ujawnione są pewne sprawy. Natomiast wewnętrznie niektórzy czują, czego one dotyczą. I ci, którzy twierdzą, że są zbliżone do... Właśnie – chociażby wiedzy o UFO, o przedstawicielach z innych wymiarów, to ludzie by tego nie zrozumieli, nie przełknęli.
- I przez to one muszą być ukryte jeszcze nadal?
- No ten problem też dotyczył Jezusa. On też nie mógł opowiedzieć, skąd jest.
- Rozumiem.
- Ale teraz będzie łatwiej. (...)


- Dobrze. Jeszcze takie pytanie do Aberamentho: Co chciałby powiedzieć o obecnie obowiązującej doktrynie katolickiej na temat reinkarnacji, oraz o stanie faktycznym na ten temat? Zakładając czyste intencje, oraz poszanowanie uczuć ludzi wierzących.
- Stan faktycznie jest taki, jaki jest. Jest to wola ludzi. I nie ich winą jest to, że są cały czas manipulowani. Ale są jednostki, które między wierszami jeszcze potrafią wyszukać sens, istotę tego, że w wędrówkę dusz, reinkarnację wierzono po jego odejściu jeszcze trzysta lat. I to była jedna z naczelnych doktryn, którą wyznawali w tamtych czasach chrześcijanie. Natomiast niektóre nauki mówią w sposób zakamuflowany o istocie reinkarnacji. O, przyjdzie sądzić, czy przyjdzie Bóg sądzić żywych i umarłych. Żywych wiadomo, a umarłych? A więc tych, którzy byli, ale te słowa nie są, nie oddają... – oj, nie wiem, jak to powiedzieć – nie oddają tego sensu, o którym mówią, bo chodzi o to, że my na bieżąco sami z sobą jesteśmy rozliczani, dusza jako dusza. I to sądzenie to wynika z czego innego.
- Sami siebie osądzamy, tak?
- Dokładnie. I sami sobie wystawiamy cenzurkę, tylko tyle, że jesteśmy nie tyle kontrolowani, co jak gdyby zabezpieczani. Bo nami się opiekują ci, którzy są w wyższych wymiarach. Ale to my sami sobie wydajemy świadectwo, cenzurkę i sami stwierdzamy, czy dokonaliśmy tego, co zamierzaliśmy, czy też nie. Ale nigdy siebie nie osądzamy w ten sposób, żeby siebie ganić, krzywdzić czy karać. Bo nie ma kary, nie ma ganienia.

*

- Może ktoś jeszcze chciałby udzielić jakichś nauk, lekcji z tego grona, w którym teraz jesteś? A może Uri i Ori coś będą chcieli mówić?
- Nie, oni po prostu tylko towarzyszą. Tak oni tylko towarzyszą. Dlaczego jest wybrany taki plener?
- Tak? Właśnie, powiedz.
- A te drzewa, to są drzewa kokosowe. Właśnie, dlaczego te drzewa, dlaczego akurat taki, nazwijmy to, gaj drzew kokosowych?
- No właśnie, opowiedz o tym.
- Że nawet w niesprzyjających warunkach, w jałowej ziemi, w piasku wyrasta takie potężne drzewo, które daje owoce, które mają wszechstronne zastosowanie i można z tych owoców, z tego orzecha zrobić wiele rzeczy. Oprócz produktów żywnościowych, artykuły codziennego użytku. Można z nich zrobić setki rzeczy. Tak samo nasze idee mogą wyrastać na niekorzystnych warunkach, na jałowej glebie, ale mogą być to wartościowe i pożyteczne idee, czy formy przekazania tych idei. Tak samo jak kokosy. Te palmy kokosowe. Każde warunki są dobre, każdy czas jest odpowiedni, nigdy nie jest za późno, nigdy nie jest za wcześnie. Bo nie ma czasu. Wszystko jest we właściwym czasie zrobione. Jeżeli jest jałowa ziemia, ten piasek, na którym wyrasta tak wspaniałe drzewo, tak samo i w naszym życiu, w najmniej korzystnych warunkach, mogą wyrastać piękne idee. Trzeba o tym wiedzieć, trzeba pamiętać, nie czekać, że jutro będzie lepiej, będą sprzyjające, korzystne warunki, no to coś tam zrobię. Albo od jutra przestanę na przykład palić, jeść słodycze. Od jutra, jak przestanie padać deszcz, wezmę się za coś tam. Albo za tydzień zacznę medytować, bo będę miał sprzyjające warunki. Powinno się to zacząć we właściwym czasie i nie dbać o warunki zewnętrzne, bo one nie powinny mieć tutaj znaczenia. Liczy się intencja i to czy chcemy, a nie czekać na wygodnictwo, na sprzyjające warunki. To jest błąd. Właśnie chodzi o to, żebyśmy pamiętali o tym drzewie, że takie jedno nasienie, duże nasienie wydaje w takich warunkach takie potężne drzewo, z tak wspaniałymi owocami. Właśnie to poczucie czasu zawodzi nas, jest tak bardzo złudne, że po prostu – nie wiem, jak to powiedzieć – no... głupiejemy. I to jest najbardziej oszukańcza forma zwodzenia nas. Właśnie ten czas. Poczucie czasu, o! Przeszłość, przyszłość, teraźniejszość. Jutro będzie lepiej. Albo nie zrobię, bo mam pamięć przeszłości złą, niekorzystną, niewłaściwą, a więc nie potrafię, nie dam rady, bo miałem złe przykłady, coś tam nie wyszło, a więc... To nie jest prawda – Tu i Teraz jest wszystko możliwe. Dojście do wyżyn intelektualnych, czy wyleczenie się nawet z największej przypadłości, z największej choroby. To tyle.

*

- Khenzo się pyta właśnie, dlaczego do nich nie dołączyłem, nie byłem w saunie, żeby oczyścić ciało. A ja mówię, że wolałem oczyścić swoje serce, swój umysł, będąc w tej galerii, medytując ten obraz. Że to mi więcej dało niż, nie wiem, no bycie w saunie, czy nawet kąpiel w tej rzece, która niżej przepływa. No, ale tego nie komentują. W końcu mam wolny wybór.
- Co też dzisiaj twoi Nauczyciele mają tobie do powiedzenia, nam do powiedzenia?
- No, że ten wybór był moim wyborem i był dobrym wyborem, bo wybierając z dwóch możliwości albo oczyścić ciało, albo oczyścić umysł, serce, to właściwsze to drugie jest bardziej wartościowe. I z tego więcej wypływa pożytku. W tej ilości wyborów, które możemy dokonywać, trudno się rozeznać, który jest bardziej właściwy, patrząc tylko z jednego punktu widzenia. I każda możliwość, każde zdarzenie może nas doprowadzić do upragnionego celu i nawet z tej najtrudniejszej sytuacji można wybrnąć i odnieść szalony sukces. Ale trzeba mieć czyste serce, czysty umysł i szlachetne pobudki. To tak jak w galerii z tysięcy różnych obrazów wybieramy ten jeden, który nam najbardziej odpowiada. I często nie rozumiemy, dlaczego akurat to nam się podoba, a inne nie. I po jakimś czasie, jeżeli pracujemy nad naszymi zdarzeniami, rozumiemy, dlaczego tak się stało, a nie inaczej. Staramy się z tego wyciągnąć wnioski, lekcje i okazuje się, że to złudzenie, że dokonujemy wyboru. Przy pomocy jakiegoś wysiłku, zastanawiamy się, analizujemy. Ten wybór został już dawno dokonany w jednym czasie, w jednej sekundzie. I on jest najbardziej właściwy. Tylko możemy ten wybór wymienić na inne zdarzenia i te inne wybory, inne zdarzenia mogą być mniej wartościowe i mogą nas doprowadzić do kłopotów, do miejsca, gdzie niczego nie osiągniemy, a możemy tylko napytać sobie biedy. A więc najważniejszy jest ten impuls, ta pierwsza myśl. Ta, ta...
- Intuicja?
- Ta intuicja i nie ma co jej analizować. Nasz program wewnętrzny, on jest tak doskonały, że przychodzi zdarzenie i automatycznie musimy podejmować się roli podłączenia pod to zdarzenie, więc automatycznie reagujemy na to, co się dzieje. I wtedy jest nam łatwiej i jesteśmy na właściwej drodze. A jak zaczynamy analizować, zastanawiać się, to po prostu w naturalny sposób zostajemy odsunięci od tego źródła, które nas inspirowało i wytyczało ten jedyny właściwy dla nas kierunek. Nie możemy dać się omamić tym, co widzimy. Nie możemy dać się omamić tym, że nam się wydaje, że może to, może tamto, że będzie nam może lepiej, łatwiej. To jest samooszukiwanie się. Trzeba iść za tym impulsem, za tym pierwszym sygnałem i on jest najbardziej właściwym, on jest najbardziej czystym, on jest Boski. Bo ten program, który nosimy w sobie, on nas przygotowuje do tego, czy przygotował do tego, aby właściwie zadziałać, gdy przyjdzie taka chwila, taki moment. Dlatego idąc za tym głosem, za głosem sumienia, jak to niektórzy mówią, od razu na zasadzie pewności i zaufania postępujemy w miarę rozsądnie, właściwie. Nie sprzeniewierzamy się swojemu programowi, projektowi na to życie, na Tu i Teraz. Na te doświadczenia, które nam i tak będą towarzyszyć, jak nie w tym, to w innym świecie, w innym życiu. A tylko dlatego, żeby i tak zaliczyć ten program, który nam przynależy. A im wcześniej, tym lepiej. O! właśnie i też ważne jest to, żeby nie bardzo wierzyć temu, co się widzi, tylko bardziej ufać swojemu... Swoim uczuciom i odczuciom – czyli temu, jak my to wewnętrznie odbieramy, a nie – jak zewnętrznie – czyli jak oczy widzą. Oczy mogą nas nie doinformować do końca i możemy mieć niepełen obraz albo tylko obraz dotyczący tego zdarzenia, czy tych zdarzeń, które są na zewnątrz. Ważny jest ten obraz wewnętrzny. To odczucie, to podłączenie się do tego, co się dzieje, ogólne objęcie tego, co jest. I tak się powinno postępować – nie inaczej. Nie to, co widzimy, tylko wyobrażenie o tym, co widzimy. To, w jaki sposób odbieramy właśnie wewnętrznym okiem jest najważniejsze. I to, jak wewnątrz wartościujemy to, co nas od wewnątrz inspiruje i pcha do działań jest najważniejsze. A nie te wszystkie wrażenia zewnętrzne. One są ważne, ale nie mogą być dominujące. Jest wspaniałym upajać się pięknym widokiem obrazu, pięknym widokiem tego, co nas otacza, ale to tylko zmysły odbierają to, co jest na zewnątrz. Ważne jest to, jak przeżywamy i jaka jest jakość tego przeżycia. I co to może zmienić w nas samych, dokąd nas może doprowadzić i jakie z tego wyniesiemy korzyści dla samych siebie. No to właśnie, dlaczego wybrali saunę?
- No właśnie?
- Po prostu chcieli być tłem dla tego, co ja wybrałem.
- Pokazać inną alternatywę, tak?
- No tak. I chcieli też przez to... Właśnie, no tak. Chcieli też przez to pokazać, że jak się człowiek podejmie tej innej drogi, to, niestety, trzeba ją przerabiać, przeżywać w samotności. A jest to bardziej efektywne, a po drugie – mało ludzi rozumie, co się dzieje, jak należy to przeżywać, że trzeba mieć odpowiednie warunki. Że trzeba bez przerwy się doskonalić i dbać o swój poziom. I w tej samotności, w tej ciszy następuje ta prawidłowa walka i ona jest tą szkołą. Tą szkołą życia, tą szkołą wewnętrznego zdyscyplinowania. Tą szkołą charakteru, że nie możemy liczyć na pomoc z zewnątrz. Że to, co się dzieje na zewnątrz, nigdy nas nie dopinguje, tylko może nas zwodzić, odwodzić od tego, co robimy. Prawdziwy doping możemy znaleźć w nas samych. W tych miejscach, do których się dociera, w których spotyka prawdziwych przyjaciół. Że praktycznie oni są najważniejsi i nigdy, nigdy się nie zdarza, żeby zawiedli. Mogą być okrutni w swojej prawdzie, mogą być okrutni w swojej wiedzy i doświadczeniu, ale nigdy nie sprzeniewierzają się temu, co jest uniwersalne.
- Tej najwyższej prawdzie.
- Tak, a nie temu, co na zewnątrz. Na zewnątrz słońce wschodzi, zachodzi, przyroda się zmienia. Jest cieplej, jest zimniej, jest jaśniej, jest ciemniej. Zmieniają się ludzie, zmieniają się historie, ale tam wewnątrz jest wszystko niezmienne, jest takie samo. Dlatego to jest prawdziwe. Nie podlega tam nic czasowi. Tylko podlega jednej definicji, że jesteśmy wszyscy jednym i tym samym. Ale w tym samym czasie doświadczamy różnych aspektów tego życia i z zewnątrz, i wewnątrz. I w wieczności nie podlegamy też czasowi. Nie możemy być też niewolnikami tego, co na zewnątrz, ale to już wypływa z doświadczeń.
- Tak?
- I te doświadczenia w naturalny sposób nas odsuwają od tego, co na zewnątrz, albo to, co z zewnątrz odsuwa się od nas. I to jest ważne. A najważniejszą próbą jest to, gdy przestajemy się interesować tym, co jest na zewnątrz i przychodzi chwila, gdy to, co na zewnątrz, zaczyna się nami interesować. Wtedy jest ta próba sił. I wtedy albo jesteśmy zwycięzcami, albo nagle możemy się stać przegranymi. A jeżeli zwyciężymy, to już nas nic nie jest w stanie odwieść i nie ma takiej ceny, która byłaby warta tego, żeby zapłacić za nasz odwrót. I to jest to.
- I to jest to?
- Czuję się tam taki spokojny, taki pewny siebie. Tak.
- Doświadczaj. Co jeszcze mogą ci powiedzieć?
- Właśnie, żebym sobie uświadomił, że przyjdzie taki czas, taka chwila będzie, gdy już ich nie będę potrzebować. Gdy będą mogli powiedzieć, że jestem gotowy, abym ja ich mógł uwolnić od siebie. Tak jak to się stało z innymi moimi Gośćmi. Taki moment przyjdzie.

*

Przejdź do strony: 1 2 3 4 5

Archiwum - pozostałe artykuły:

Ezoteryka, czyli wgląd w siebie