Ezoteryka czyli wgląd w siebie
Ezoteryka, czyli wgląd w siebie

Archiwum - pozostałe artykuły:

Badania doświadczeń życiowych innych ludzi


- Jak ci się współżyje z teściową? Jak jest z mężem, jaki on jest dla ciebie?
- Oni wiedzą, że jestem w takiej, a nie w innej sytuacji, że mam przypisane pewne zobowiązania. Ale oni to rozumieją i praktycznie rezygnują ze swojej powinności wobec mojej rodziny. I z tego powodu też jestem atakowana, nagabywana, zastraszana. Jest mi ciężko, jest mi trudno. Z jednej strony obowiązek wobec rodziny i najbliższych rodziców. A z drugiej strony – to jest wstrętne być kapusiem, donosicielem. Rozwalać od wewnątrz to, co budowały całe pokolenia u teściów, czyli rodziny mego męża.
- A z mężem, jakie uczucie ciebie wiąże?
- Wszystko jest poprawne.
- Jesteś mu w pełni oddana, wierna i tak dalej?
- Raz, że przez tradycję. Dwa, jest świadomość obrony stanu posiadania, który po prostu, wykupywany, zagarniany jest przez Rosjan. Trzeba o tym pamiętać.
- To, Rosjanie zabierają co jakiś czas, tak?
- Mają różne, dziwne preteksty.
- Rozumiem. Dobrze, teraz kiedy policzę [...]. Powiedz, gdzie teraz jesteś, kto jest przy tobie, co widzisz, czego doświadczasz?

(długa cisza)

- No co? Dziwne?
- Nie wiem, jak to określić. Jest tak zagmatwane to wszystko. W takiej sytuacji dziwnej. Praktycznie przymuszona zostałam do szpiegowania własnych teściów. Własnego męża. Nie, no to są katusze, duchowe katusze, to nie, nie... Dziwne to jest. Wokół niemiła atmosfera. Robi się wszystko, żeby wynaradawiać Polaków, żeby im na siłę zabierać, co się da. Ziemię, majątki, domy. Ojciec atakuje, ojciec domaga się. I on więcej ma strachu w spodniach, jak rozumu.
- Czyli ojciec ma jakieś kontakty z Moskalami? Jak to jest?
- No tak, został ich agentem, nazwijmy to. Żyje z donoszenia, z układania takich nieuczciwych różnych gierek, planów, które uderzają w Polaków, Litwinów, w mniejszym stopniu Białorusinów – to najwięksi sprzedawcy swoich idei. Oni praktycznie są jak Rosjanie. Nie mają jakichś ambicji jako naród.
- A powiedz mi, czy twoja ciąża już doszła do rozwiązania? Czy masz już dziecko, czy jeszcze nie?
- Jest córka. Jest druga ciąża.
- Tak? Ile córka ma lat?
- Ta ma trzy.
- Trzy ma już, tak? I to takie ważne wydarzenie umknęło gdzieś twojej uwadze?
- To dla mnie nie ma znaczenia. To jest najmniej ważne.
- Intrygi polityczne?
- Tak jest. To jest dla mnie najgorsze. Najbardziej niebezpieczne. Zdaję sobie sprawę, że jedna i druga strona może mnie doprowadzić do stanu jak najgorszego.
- Podwójną rolę, jakbyś tutaj grała, tak? Czy jesteś lubianą synową przez teściów, czy nie? Powiedz mi o swoich uczuciach. Co ci mówią?
- Właściwie gdyby była odwrotna sytuacja, gdybyśmy mieszkali u moich rodziców, to tylko by było brać kozika i riezać, riezać. Ciąć, mordować, mścić się. Ale tam jest zupełnie inny poziom.
- Jak oni ciebie akceptują?
- Praktycznie akceptują inaczej. Przez wzgląd na sytuację raczej tolerują.
- Tolerują raczej tylko, tak?
- Tak.
- Czy twój Karol jest za tobą, czy za rodzicami?
- Dla niego jest najważniejsza rodzina. I dziecko, i ja. Właściwie praktycznie jesteśmy najważniejsi.
- Kocha dziecko, tak?
- Tak.
- A jak wasza córeczka ma na imię?
- Wszyscy mówią na nią Iza. A w sumie to miała mieć na imię zupełnie inaczej. Zonia, bo tak chcieli moi rodzice.
- Rodzice tak chcieli, ale ma na imię Iza, tak?
- Izabela, Zonia.
- Izabela, Zonia, rozumiem.
- I tak wszyscy mówią Iza.
- Dobrze, teraz kiedy policzę do trzech [...]. Jesteś już w innym miejscu, w innym czasie. Rozejrzyj się. Zobacz, kto jest wokół ciebie, jakie emocje, jakie odczucia towarzyszą tobie w tym momencie?
- Jesteśmy w kościele na nabożeństwie, ale mam świadomość, że mój mąż raczej chodzi tam tylko po to, aby widziano, że jest. Zdaje sobie sprawę, czemu służy ta instytucja. On się formalnie, wewnętrznie z tym nie godzi. Ja o tym wiem. I żałuję, że wiem o tym, bo moja rola coraz bardziej się skłania do tego, że zaczynam być traktowana jak ktoś, kto infiltruje środowisko, typowo polskie, katolickie. Mam świadomość, że jestem jedną z tamtych. To wszystko, wszystko za sprawą mego ojca. Ja rozumiem jego pobudki i czym się kieruje, ale to jest wstrętne, to jest niegodziwe to, co robi. Najgorsze jest to, że ja zaczynam to samo. No bo, jak można donosić na własną rodzinę, na własnego męża, na teściów.
- Nie możesz się oprzeć ojcu, chociaż czujesz do siebie wstręt, tak?
- To chyba już tradycja rodzinna. Żeby przetrwać, robi się różne rzeczy. A ja tutaj nie musząc, tego robić, robię.
- Robisz. A powiedz, ile teraz masz lat? Ile dzieci?
- Dwoje dzieci.
- Dwoje dzieci?
- Mam trzydzieści sześć lat, dwie córki.
- W jakim wieku córki są teraz?
- O, już jedna prawie dorosła. Piętnaście, a druga prawie trzynaście. (W trakcie zmiany kasety dowiaduję się, że teściowie nie żyją)
- Tak? Co było powodem ich śmierci? Powiedz.
- Broniąc swojego stanu posiadania, który przechodził z rąk do rąk, przez pokolenia. Żeby się ratować przed degradacją, czy niepowodzeniami, jeżeli chodzi o zbiory, z wywiązywaniem się chociażby z kontrybucji, z podatkami, to uszczuplali swój stan posiadania, sprzedając kawałki ziemi to tu, to tam. Poprzez takie działanie pomniejszali swój stan majątkowy, ale z drugiej strony zaczęli się uczyć wybiegów, aby uniknąć płacenia podatków w takiej wysokości, jakie są nałożone, tylko mniejsze. Oczywiście ruchy niepodległościowe, angażowanie się w działalność polityczną. Próba oswobodzenia się, czy oderwania się od Rosji była bardzo dla nich ważna. Nie odpowiadała im kultura, mentalność ludzi, ale niestety, ludzie, którzy mieszkali tam, na pograniczu, nie uświadamiali sobie, że ci ludzie jako okupanci, a jeszcze nie daj Boże, Białorusini w formacjach carskich, czy Litwini, czy inne grupy etniczne, stawali się bardzo niebezpieczni. Często dochodzi do scysji, do kłótni. Mąż wie, że jestem pod wpływem swojej rodziny a boję się stracić i jedno, i drugie. Nie chcę stracić własnej rodziny, ani z nimi kontaktu. I nie chcę, stracić mojej rodziny tutaj, ani dzieci, ani męża. Ale jestem zobowiązana do pewnej lojalności. Dlatego też to, co robię, to jest krzywdzące dla mojej rodziny, dla męża, dla dzieci. Ujawniam pewne fakty, drobne grzeszki, i to w różnej formie. Ustnej, raportów, albo krótkich pisemnych. I to takie rzeczy... Nie, to nie jest godziwe, ale co mam zrobić?
- Powiedz mi, jak doszło do przedwczesnego odejścia teściów?
- Uknuli przeciwko nim nieprawdziwe rzeczy. Sfingowali proces. Groziła im zsyłka na Syberię, nie wytrzymali, załamali się.
- Tak, i co?
- No i krótko po sobie zaczęli umierać. Teściowa, później teść.
- Twoi rodzice, żyją jeszcze?
- Oni mają się w miarę dobrze.
- Dobrze, a powiedz mi, jak daleko mieszkają twoi rodzice od was teraz? Jak to jest daleko?
- Jamałki? W Jamałkach?
- Oni tam mieszkają, Twoi rodzice, tak?
- Pół dnia trzeba jechać.
- Pół dnia?
- Pół dnia. I to Rosjanie mówią, że to jest czterdzieści wiorst. Ale droga to jest piaszczysta, taka polna. Pół dnia tam trzeba jechać.
- Pół dnia. A czym się wtedy jeździło? Końmi jeździliście, czy jakimiś innymi środkami...?
- Kolaska? Jakąś kolaską. Na to mówili kolaska. Wystarczył jeden koń, mogło być dwa. O, to już bogaty, jakiś bogaty gospodarz.
- A powiedz, jak często odwiedzałaś ojca, albo on ciebie odwiedzał? Czy to było częste?
- Jak w zegarku, punktualnie. Trzeba było raporty dostarczać, opisywać, co się dzieje.
- I ty to robisz, tak?
- Pożyminy? W Pożyminach? Tak, miejscowość tak się nazywa? Właśnie coś jest dziwne. W Pożyminach.
- A co się dzieje w Pożyminach?
- To jest najbliższa wioska, przy której my mieszkamy. A jest o czym pisać, jest o czym donosić, że nie płacą podatków...
- I ty jesteś szpiegiem, tak?
- Zawód rodzinny. Że gdzieś tam krowę ubito po kryjomu, że świniaka, że nie oddaje się wojsku przypisanej kontrybucji, że się ukrywa żywność. To jest niedozwolone.
- Dobrze, a powiedz mi jeszcze, czym twój mąż się zajmuje?
- Uprawą roli.
- Tak?
- A nie musi tego robić. On w Wilnie studiował.
- Mąż twój studiował, tak?
- Tak.
- A powiedz, kim jest po studiach?
- Kończył Uniwersytet Jana Kazimierz w Wilnie. Tak.
- I teraz nie musi pracować. A ma jakąś pracę gdzieś indziej, czy tylko zarządza?
- Musi pracować. To jest praca. Zarządza właśnie gospodarstwem. Pomaga też zarządzać innym. Swoje doświadczenie, wiedzę przekazuje. Pisze jakieś rozprawki, książki na temat gospodarowania, uprawy ziemi, podnoszenia plonów, używania maszyn, obliczania zysków, strat. Buchalterią przy tym się zajmuje.
- Buchalterią?
- No też trzeba wyliczyć, jakie będą zbiory. Ile tego zboża będzie na rynku, jaką może mieć cenę. To jest ważne. No, nie tylko chodzi o zboże, ale też o zwierzęta, gdzie je można wysłać, kto je kupi. Carat brał wszystko.

Przejdź do strony: 1 2 3 4 5 6

Archiwum - pozostałe artykuły:

Ezoteryka, czyli wgląd w siebie