Ezoteryka czyli wgląd w siebie
Ezoteryka, czyli wgląd w siebie

Archiwum - pozostałe artykuły:

Badania doświadczeń życiowych innych ludzi


- Czy kryjesz się ze swoimi zdolnościami? Zdolnościami w podróży?
- W tym chorym kraju trzeba się kryć. Jest niebezpiecznie mówić o takich rzeczach. Nie tylko w tym kraju, ale w każdym. Nie można o tym mówić. Ale to wyzwolenie, to nie był przypadek. Te pisma, które czytałem jako dziecko, one o tych sprawach mówią. Kwestia tylko dokładnego wczytania się, i zrozumienia. Jeżeli starczy odwagi, możliwości, można to wprowadzić w życie. To jest przepis na to, jak być wielki. Jak być równy Bogu. Ale nie wolno o tym mówić nikomu. (szeptem)
- Jakie to były pisma? Możesz powiedzieć?
- Kabała, Talmud, stare, starożytne pisma. Pisma, które każda szanująca się rodzina żydowska ma i czyta. Z których się modli, które są podstawą etyki, moralności, wiedzy o Bogu, o świecie. To jest to, co powoduje, że nic nas nigdy nie zmordowało, nie załamało, nie zniszczyło, nie zdeptało. Wiara w naszego Jedynego. Ale niebezpieczne czasy teraz są.
- A powiedz mi, w jakim wieku tak się zaczytywałeś tymi pismami i skąd je brałeś?
- Moi rówieśnicy czytali baśnie, bajki, a ja z ojcem czytałam nasze święte pisma. Tego wymagała tradycja. Przez nie poznawało się świat. Naturę Boga, naturę człowieka. W tym, co jest.
- Czy ojciec twój był znawcą Kabały? Znał się na tym?
- Niezupełnie, ale znał mechanizm tego. Każdy szanujący się musiał się z tym zapoznać.
- I to teraz owocuje, co w dzieciństwie przerobiłeś, czego się nauczyłeś, tak?
- Cicho, nie wolno o tym mówić. (szeptem)
- Nie wolno? Dobrze, ale tutaj możemy.
- Nie wolno o tym mówić.
- A jaki jest teraz rok?
- To są lata przełomowe, są bardzo niebezpieczne, kończy się jedna wojna, będzie druga. Jeszcze straszniejsza. Mądrzy wiedzą o tym, że to będą... Piszą o tym nasze pisma, że to będą straszne czasy. Rozumni i mądrzy się do tego przygotowują. Ale nie możemy o tym mówić głośno.
- Dobrze. Kiedy policzę [...]. Jesteś w innym miejscu w innym czasie. Opowiedz mi, co widzisz, co słyszysz, co ciebie otacza, czego doświadczasz?
- Ich nie interesuje, że dałem wszystkim ludziom teorię względności. Dla nich ważne jest to, że jestem inny, że nie jestem jednym z nich. Niektórzy profesorowie mi współczują, ale ja już podjąłem decyzję, że trzeba wyjechać, że tu nie ma warunków, że nie ma miejsca do pracy. Że jest zbyt niebezpiecznie. Kabała nie kłamie. Tylko ją odpowiednio zinterpretuj. Wszystko się zgadza, co do joty. Czas wyjechać. Tam będę mieć warunki do pracy. Do realizacji swoich marzeń. Właśnie się pakuję. Pod pretekstem. Czas wyjechać. Bardzo źle jest, bardzo niebezpiecznie. Nie ma warunków do egzystencji, spokojnej egzystencji. I co tu mówić o życiu swobodnym, wolnym, niewzruszonym.
- Przygotowujesz się zatem do wyjazdu, tak?
- Wyjeżdżam.
- Wyjeżdżasz. Dobrze, kiedy policzę do trzech i pstryknę palcami, zobaczysz siebie w nowym miejscu, w nowym miejscu pracy, w nowym miejscu zamieszkania. Jeden... dwa... trzy. Jesteś w innym miejscu, w innym czasie. Opowiedz mi, co teraz widzisz, czego doświadczasz?
- Właśnie przekonuję jakichś ważnych oficjeli... Właśnie przekonuję, że wszystko, co potrafimy, to jest nam w naturalny sposób dane. To, co potrafimy zrobić. Jeżeli jest jakieś zapotrzebowanie, jakaś koncepcja, to można ją zrealizować, ale jest jedna tylko bariera. Jeżeli tego nie potrafimy nazwać, zdefiniować, to nigdy się tego nie stworzy. I cały szczegół jest ukryty właśnie w nazwie, w definicji. Człowiek może naprawdę zrobić każdą rzecz, wymyślić każdy przedmiot, każde urządzenie, zastosować w dowolnych warunkach, na dowolne potrzeby. Ale nigdy tego nie dokona, jeżeli tego nie potrafi zdefiniować i odpowiednio nazwać. Umysł może sięgać bardzo daleko, bardzo szeroko, ale jeżeli nie ma odpowiedniego nazewnictwa, nie potrafi się tego zdefiniować, to nic z tego nie będzie. Najbardziej ogranicza człowieka słowo i lęk. Może brak odpowiedniego słowa, czy doboru odpowiednich słów, to jest właściwsze określenie.
- Dobrze. Rozejrzyj się zatem po okolicy, powiedz mi, jak teraz mieszkasz? Może przypomnisz sobie, jaka to miejscowość? Jak pracujesz, czy masz już pracę? Kim tam jesteś, co robisz?
- Tylko praca, praca naukowa, teoretyczna. Jakiś ważny projekt rządowy. Jestem w Stanach Zjednoczonych. Trwa straszna wojna. I w tę wojnę też zaangażowany jest ten kraj, w którym mieszkam, ta moja nowa ojczyzna.
- Tak? Już się zaangażował ten kraj?
- Tak. Wielu moich kolegów tam jest. Pouciekali, są też i koledzy Niemcy, ale oni są traktowani z dużą podejrzliwością. Nawet poręczenia koleżeńskie tutaj nie pomagają. Są na tapecie, oni nie chcą tej wojny, są przeciwko tej wojnie, tej strukturze władzy, która jest bardzo zła, niebezpieczna. Odczyty na różnych uniwersytetach, to jest w zakresie moich powinności. W ten sposób muszę przecież się temu narodowi, temu państwu odwdzięczyć, za takie przyjęcie. Dużo podróżuję. Praca naukowa, praca naukowa.
- Dobrze, a powiedz mi, czy w swojej pracy, jako naukowca, jako fizyka, również wspierasz się tą wiedzą transcendentalną. Czy masz do niej dostęp? Czy nadal z tego korzystasz, z tego źródła, jak to z tym jest?
- Hmm. Nie bardzo teraz.
- Nie bardzo teraz?
- Blokada. Poszło to wszystko nie w tym kierunku. Zrobiono z tego zły użytek. źle się stało, ale tak mi niewiele czasu zostało, że to już, nie ma znaczenia. Może intencje były dobre, ale nieodpowiedni ludzie, nieodpowiedni czas.
- A powiedz mi jeszcze, jak się czujesz wewnętrznie. W jakim stopniu czujesz się naukowcem, fizykiem, a w jakim stopniu czujesz się filozofem, a może mistykiem? Gdybyś to umiał w procentach jakoś przedstawić, byłoby bardzo dobrze.
- Bardziej filozofem, mistykiem, niż naukowcem. Zawsze tak było.
- Ale oficjalnie, rolę naukowca odgrywasz. Tak?
- Tak, tutaj można o tym szczerze rozmawiać. Nie trzeba się bać.
- Dobrze.
- Muzyk jest mistykiem, muzyk jest filozofem. Malarz jest mistykiem, jest filozofem. Pisarz jest mistykiem, filozofem, bo jakby inaczej mogli tworzyć? Są to niewłaściwe nazwy, ale to o to chodzi.
- Ale naukowców raczej mało jest mistykami, prawda?
- Jest siedemdziesiąt procent napaleńców, którzy tak naprawdę niczego nie dokonali. Ale ci pozostali, to ocierają się o tę sferę. Świadomie, lub mniej świadomie. Bo cała ta wiedza pochodzi stamtąd. Tu jej człowiek nie wymyślił. Nie ma takiej możliwości jeszcze.
- Dobrze, a co mógłbyś mi powiedzieć, z tego miejsca, w którym teraz jesteś, na temat przygotowywanego eksperymentu w Filadelfii?
- On już się odbył.
- Już się odbył. Dobrze, to masz go jeszcze świeżo w pamięci? Albo cofnij się do tego momentu.
- Przekroczyliśmy wszelkie możliwości, jakie dawał wgląd w tamtą sferę. Dla mnie już się praktycznie czas, jako eksperymentatora i naukowca, skończył. Czy nie można było tego inaczej dokonać? Że teraz muszą targać sumienie tamte historie. A wyrzuty sumienia są straszne. Tylu niewinnych zostało wyrzuconych poza nawias. Wiedza przerosła możliwości.
- Wiedza przerosła?
- Tak.
- Chciałbym, żebyś się teraz przeniósł do czasu wstecz, przed tym eksperymentem. Żebyś popatrzył na przygotowania do tego eksperymentu: jakie są cele, jakie założenia i potem powoli przeszedł przez cały ten eksperyment. Kiedy policzę do trzech i pstryknę palcami, przeniesiesz się w czasie do okresu, kiedy ten eksperyment był dopiero w koncepcji. Jeden... dwa... trzy. Jesteś już w innym miejscu, w innym czasie. Powiedz mi, co teraz wiesz na temat przygotowań do tego eksperymentu?
- Cała ta machina wojenna już się przestała opierać na sile uderzeniowej, a praktycznie nieprzewidzialnych zachowaniach wobec wroga. Namierzanie radiowe obiektów. To był dobry pomysł, z tego się zrodził radar, ale jak niepostrzeżenie przemknąć się w sferę wpływu wroga? Jak przekroczyć jego granice lądowe, morskie, powietrzne? To trzeba było wynaleźć coś bardzo prostego i genialnego. Ale zgodnie z moją wiedzą, to wszystko jest możliwe. Tylko trzeba to nazwać, odpowiednio zdefiniować i wziąć się do pracy. Jak przenieść obiekt z miejsca na miejsce. Tak samo jak myśl. Jestem tutaj, a przenoszę ją tysiąc kilometrów. Jeżeli myśl można przenieść, tak samo można przenieść dowolny przedmiot, dowolnej wielkości. Tylko trzeba wiedzieć jak.
- Właśnie. Jakie są założenia, jaka jest teoria? Możesz troszkę uchylić rąbka tajemnicy?
- Komu uchylić tę tajemnicę? Wie o tym prezydent tylko, kilku jego najbliższych doradców i dziewięciu, dziesięciu najlepszych fizyków. I to wszystko, ten program opiera się, na kilku ludziach.
- I nikt więcej nie może wiedzieć, tak?
- Tak.
- Dobrze. To zbliż się do czasu tego eksperymentu i powiedz mi, jaka jest koncepcja, jakie poczyniono budowy. Co trzeba było zrobić, żeby tego dokonać? Powiedz coś o tym.
- Wytypowano okręt z załogą. Przygotowywano się do tego bardzo długo. Teoria jedno, a praktyka drugie. I nikt do końca nie mógł przewidzieć, co się stanie. Nie można było sobie pozwolić na fazę eksperymentowania, więc wszystko poszło w jednym kierunku. Doprowadzić pracę do tego dnia, wyznaczonego dnia, punkt po punkcie. Trzeba było sprowadzić to do zachwiania, do zawirowania czasoprzestrzeni. No i w tym troszkę pomogła technika. Odpowiednie generatory dużej mocy wytworzyły takie pole elektromagnetyczne, które pozwoliło, po prostu, przenieść przedmiot. Odtąd nikt nie miał nad tym kontroli. Miał być zamaskowany, przeniesiony, wszystko było ładnie, dobrze. Wszystko zgodnie z planem, ale nie do końca. Setki mil dalej odnaleziono tych biednych, chorych, obłąkanych. Ale można przenieść dowolny przedmiot, na dowolną odległość.
- Czy odległość i cel były znane z góry, gdzie on się znajdzie, czy to było trochę w ciemno? Taki toto lotek. Jak to było z tym?
- Nie można było z góry określić.
- Nie można było jeszcze wyliczyć, gdzie to się znajdzie?
- Z dokładnością pewną tak, ale wymknęło się to spod kontroli. Powodem było to, że załoga nie była spójna. Nie potrafili stworzyć własnego pola. Nie do końca dokładnie przeprowadzono selekcję załogi. Byli tacy, którzy poddali się temu eksperymentowi bez zastrzeżeń. Byli tacy, którzy nie zaufali, bali się. A więc nie było tej spójności. Były pewne założenia. Tak mi jest ciężko, ciężko.

Przejdź do strony: 1 2 3 4 5 6

Archiwum - pozostałe artykuły:

Ezoteryka, czyli wgląd w siebie