Archiwum - pozostałe artykuły:
- Tak? Powiedz mi jeszcze, czy ten okręt miał być przeniesiony tylko w przestrzeni, czy również w czasie?
- To były dalsze żądania generałów, ale na początku nie można było tak dalece się posuwać. Miała w rachubę wchodzić tylko przestrzeń. Maskowanie obiektów i ich przenoszenie. Względy ekonomiczne za tym przemawiały. Chociażby względy ekonomiczne.
- Dobrze. Przejdź teraz i zobacz dokładnie, jak wygląda ten eksperyment i opisz mi jego wyniki, rezultaty. Co się stało? Gdzie został przeniesiony ten okręt, jak go znaleziono, jak zastano to miejsce?
- Określono na redzie, w pobliżu redy właściwe miejsce, pole eksperymentu i w tym polu, oprócz wyznaczonego obiektu, nie mógł pojawić się żaden inny. Eksperyment był owiany dużą, dużą tajemnicą. Nawet sam prezydent do końca nie był w to wtajemniczony. Praktycznie tylko kilka osób w mundurach decydowało o kierunku pracy, o tempie pracy. Im najbardziej na tym zależało. Za nimi, potężne lobby przemysłowe stało. Okręt miał po prostu być, fizycznie stać w tym miejscu, gdzie stał, ale miał być niewidoczny dla kogokolwiek. Po prostu miał być ukryty za kurtyną. No, ale pewne decyzje, manipulacje tą energią, która miała go skrywać, posunęły się tak dalece, że podjęto jednoosobowo decyzję, i za tym sukcesem parę osób poszło jeszcze dalej. Potraktowali to jako zabawkę.
- Zrobiono dalszy krok, niż był pierwotnie planowany, tak?
- No i po prostu stało się to, co się stało.
- Opisz mi teraz, co się stało?
- No, obiekt po prostu zniknął. Wydano odpowiednie polecenia i po jakimś czasie obiekt się odnalazł.
- Gdzie się odnalazł?
- W innej strefie.
- Tak? Jak daleko?
- Mój asystent mówił, że około czterysta mil. Mówił, że załoga... Oj, strasznie wyglądała. O tym trzeba zapomnieć. Ostatni eksperyment w moim życiu. Żaden więcej.
- A powiedz mi, czy ty byłeś jego twórcą, pomysłodawcą? Jak to było?
- Była to grupa wyselekcjonowanych osób, którzy mieli odpowiednie doświadczenie i wiedzę.
- Rozumiem.
- Kilka lat pacy w tajemnicy, w podziemiu, w zupełnym ukryciu, ale można tego było dokonać.
- A powiedz mi, czy widziałeś ten okręt już po eksperymencie, czy tylko ci doniesiono, jak on...
- Właśnie asystent doniósł.
- Tylko asystent doniósł. Sam nie oglądałeś go?
- Mogłem sobie to wyobrazić, widzieć oczyma wyobraźni.
- Czy okręt jako maszyna, jako sprzęt był sprawny?
- Generalnie z tego, co usłyszałem, co dotarło do moich uszu, to raczej tak, ale były jakieś tam komplikacje. Komplikacje były z systemem radiowym, nawigacyjnym. Ale generalnie po drobnej naprawie, remoncie, do użytkowania. Ale wśród marynarzy, taki okręt, to już jest pechowy.
- Dobrze, kiedy policzę [...]. Powiedz mi, gdzie jesteś? Jest to inne miejsce, inny czas. Co teraz widzisz, czego doświadczasz?
- Ogród, fotel, taki leżak rozkładany. W pozycji półleżącej jestem, w stroju sportowym. Zmęczony. Żyć się nie chce.
- Czy pracujesz jeszcze, czy już odpoczywasz?
- My nigdy nie odpoczywamy. Zawsze pracujemy. Jakieś wyliczenia robię od niechcenia, żeby nie wyjść z wprawy. Nie udzielam się już w ogóle, ani zawodowo, ani towarzysko. Mam tyle sobie do zarzucenia. Ale to jest cena, jaką trzeba było zapłacić. Jest mi źle, jest mi ciężko.
- Ciężko jest? Ile masz teraz lat?
- Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ile mam lat. Po co to komu potrzebne. Pięćdziesiąty czwarty rok. Jeszcze te bomby atomowe. Te eksperymenty, to też... Ale to jest cena, jaką się płaci. Za wiedzę, za udostępnienie tej wiedzy, przekazanie tej wiedzy. Można być twórcą bomby atomowej. I co z tego, pośrednio się odpowiada za te istoty ludzkie, za te zniszczenia, za cierpienia. Ja też mam w tym swój udział. Nieudane eksperymenty.
- Dobrze, kiedy policzę [...]. Gdzie teraz jesteś, co robisz, co widzisz?
- To już chyba koniec.
- Zbliżasz się do kresu?
- Byłem obywatelem Niemiec, teraz jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych.
- A kim się wewnętrznie czujesz?
- Człowiekiem. Mam nadzieję, że z tych moich książek ludzie wyciągną odpowiednie wnioski. Nie teoria względności jest tu istotna, choć pozwala zrozumieć istotę Wszechświata. To, co człowiek może dać drugiemu człowiekowi. Można być filozofem, ale nie mieć racji. Można mieć koncepcję, ale trudną do realizacji. I tak naprawdę, to każdy ma w sobie coś z mistyka i filozofa, tylko musi w sobie to odkryć. Niektórzy to mówią, że ocierają się o szarlatanerię, o czary. A to tylko mistyka – nic więcej. Jestem blisko Stwórcy, blisko Boga. Na szczęście znam drogę, którą trzeba teraz przebyć, żeby tam dotrzeć.
- Uhm. Znasz tę drogę, tak?
- Wszyscy znamy.
- A czy możesz coś powiedzieć na temat nie dokończonych twoich prac. Coś między innymi o teorii pola, o grawitacji, o zakrzywieniu promienia świetlnego w polu grawitacyjnym?
- Wcześniej rozmawialiśmy, że nastąpiła blokada.
- Blokada. Rozumiem. I teraz będąc starszym człowiekiem, już nie pracujesz nad tymi sprawami?
- Cały czas jest blokada.
- Jest blokada, czyli nie masz teraz dostępu do tych mistycznych sfer, tak jak kiedyś miałeś?
- Człowiek jest jak zwierzę.
- Tak? W jakim kontekście mam to zrozumieć?
- To, co mogłoby służyć ogółowi jako dobro, z pobudek egoistycznych jest... według wyższych racji jest zupełnie inaczej przekładane. Zbyt wiele osób w tym widziało swój własny partykularny interes. Nie społeczny, a grupowy, ideologiczny. Tak nie można.
- Rozumiem, dobrze. Zostawmy ten problem. Teraz, kiedy policzę do trzech i pstryknę palcami, zbliżysz się do granic światów. I opowiesz mi, co przeżywasz, czego doświadczasz. Jeden... dwa... trzy. Jest to już inne miejsce, inny czas. Powiedz mi, czego doświadczasz?
- Nie mam już wyrzutów sumienia. Jestem bardzo spokojny. Nikt mi tego, co dokonałem w życiu, nie narzucił. To był mój wolny wybór. Wypełniłem swoją misję tak jak należało. Czekają tam na mnie. Mam to szczęście, że mogę wybrać sobie formę dotarcia. Mogę bezpośrednio tam się znaleźć. Mogę przejść przez wąski tunel, może mnie zabrać światło. Tym razem chyba się zdecyduję, żeby mnie stąd wyrwał ten wysysający wir potężnej mocy. Tak.
- Doświadcz tego i opisz mi.
- To jest przyjemne. Na granicy ekstazy. Nie ma żalu, nie ma cierpienia. Jeżeli masz wiedzę o tym, przyjmujesz to jako naturalną sprawę, jako naturalną rzecz. Gdy nie masz tej wiedzy, to bardzo przeżywasz. Ekscytuje cię to. Ten wir, albo to światło. To przejście jest orgastyczne. Ale jak masz tę wiedzę, to po prostu to się dzieje i to wszystko. Tak jak teraz w moim przypadku. Przechodzisz płynnie, z gracją. Nie ma zdziwienia, nie ma podekscytowania. Bo jesteś tego świadom, bo to znasz, bo tego doświadczyłeś tyle razy. Czy tutaj wrócę? Chyba nie. Na tym etapie poziom geniuszu ludzkiego chyba został osiągnięty. To wszystko.
- A czy na tym etapie poziom duchowego rozwoju również został już zakończony?
- On dopiero się zaczyna.
- Zaczyna się?
- To jest dopiero początek.
- OK. A jak byś teraz spojrzał z tego miejsca na całe swoje życie, minione życie na Ziemi, co mógłbyś o nim powiedzieć, krótko, w paru zdaniach?
- Do tego musiało dojść. To jest jak gdyby granica. Umowna granica. Wiedza na poziomie fizyczności ma swoją granicę. Wiedza na temat duchowości nigdy tej granicy nie ma. To wszystko.
- Dobrze, będziemy powoli powracać...
*
Pragnę, abyś oswoił się z takimi właśnie metodami wykorzystania hipnozy. Sposób ten wsparty jest na duchowym rozwoju – duchowych poszukiwaniach, w co chyba nie wątpisz? Jednak tak jak każdy terapeuta wypracowuje swoje własne metody działania, tak i styl jego pracy ujawnia drogę, którą do nich doszedł.
W trakcie tworzenia nowoczesnych metod posługiwania się hipnozą, można już czerpać z doświadczeń wielu poprzedników. Wspomniałem wcześniej, że moim pierwszym – godnym naśladowania – mistykiem, był Edgar Cayce. Szybko przekonałem się też, że hipnoza, jako uniwersalne narzędzie, zezwala na penetrację świata ducha w sposób, jaki dany jest mistykom.
Innym niedoścignionym wzorcem są praktyki Miltona Ericksona, który to zasłynął jako najlepszy „wirtuoz” w posługiwaniu się hipnozą. Jego krótkoterminowe terapie, w różnorakich, odmiennych stanach świadomości, są stawiane jako wzór dla najlepszych psychoterapeutów.
Regresji inkarnacyjnej, moim zdaniem, najlepiej można się nauczyć od doktora Briana L. Weissa. Ten amerykański psychiatra w czasie swojej pracy trafił przez przypadek w regresję do innego wcielenia, i tam odnalazł przyczynę powstania obecnych dolegliwości swojej pacjentki. Od tej pory nie tylko leczy tym sposobem, ale i uczy innych lekarzy posługiwania się tym narzędziem.
Jego książki ujawniają ogrom możliwości, jaki drzemie w regresji inkarnacyjnej, gdy wykorzystuje się ją w psychoterapii. Tutaj również podstawowym narzędziem jest hipnoza.
Doświadczeń z regresją inkarnacyjną zostało już wiele opisanych. Sięgnąć po nie jest nietrudno. Warto może jeszcze, przy tej tematyce, wspomnieć o Dolores Cannon, która wypracowała swój ciekawy styl tej pracy. Ona również posiada inspirujące doświadczenia.
Jeszcze innym fachowcem w penetracji przestrzeni duchowych był Robert Monroe. Jego praktyki opierają się na nieco innych metodach, które łatwo dają się przenieść na płaszczyznę działania hipnozy. Działalność Roberta w pięknym stylu przedłuża Bruce Moen, którego książki przybliżają nam tego typu doświadczenia.
Nie tak dawno w naszym kraju pojawiły się książki Michaela Newtona, które w zadziwiający sposób przybliżają nam świat ducha. Prace te ujawniają całokształt ewolucji duszy, kiedy nie posiada ona ciała. Doktor Newton dokonał prawdziwie odkrywczych wizji, ujawniając przed czytelnikiem swoje badania. Jego sposób hipnoterapii odsłania przed nami nieznany dotąd obszar świata duchowego.
Takich oraz innych przykładów penetracji świata ducha możemy znaleźć coraz więcej. I wcale nie jest to ważne, jakiego sposobu użyjesz, aby odnaleźć swoją duchową tożsamość. Ważne jest natomiast, że tutaj skryty jest cel twojego istnienia.
Obecna era – Era Wodnika, wymusza niejako potrzebę poszukiwania. Ten czas ujawnia, że świadomość ograniczona do ciała i umysłu, to świadomość kaleka – niekompletna. Zatem pozostając przy starym sposobie myślenia, czujesz się więźniem przestarzałego systemu. Przekraczanie ograniczeń, by doświadczyć duchowej sfery siebie samego, to najważniejszy cel, jaki przyświeca każdej duszy.
Zapewniam cię – możesz doświadczyć siebie na wszystkich poziomach. A są nimi: ciało, umysł i dusza, albo świadomość, podświadomość i nadświadomość. Zaś doświadczanie siebie na poziomie duszy ujawnia przed tobą wieczne istnienie. Świadomość jest ciągła, a śmierć ciała nie jest w stanie jej zakłócić. Ba! – dla duszy śmierć ciała jest uwolnieniem się od tego świata i powrotem do swojego PRAWDZIWEGO DOMU, gdzie przebywanie jest ŚWIĘTOWANIEM.
Archiwum - pozostałe artykuły: