Archiwum - pozostałe artykuły:
- Dobrze, a odnośnie tego drugiego celu? Mam na myśli naśladowanie zdolności Edgara Cayce'a w celu poznania, dla terapii, innych relacji międzyludzkich z innych wcieleń, dla terapii naszych klientów. Czy w tej dyscyplinie uzyskamy zgodę, przychylność, pomoc?
- Pomoc tak, ale będą przypadki, gdzie będzie ograniczona. Ale nie ma, też nie będzie takiej sytuacji, gdzie będziemy kogokolwiek naśladować.
- Nie będzie takiej?
- Wszyscy przed nim i po nim mają takie same możliwości. Czerpie się z tego samego źródła wiedzę, to samo źródło zsyła możliwości, które się mogą nazywać talentem, zdolnościami, fenomenem. A to jest wszystko naturalne i zbywalne na każdego człowieka, który spełni określone warunki. Nie ma nic takiego jak naśladownictwo.
- Nie ma?
- Nie.
- Dobrze, zrozumiałem. Czy ktoś mógłby nam udzielić wskazówek, jak przeprowadzić takie działanie, aby przyniosło ono korzyści dla obu stron? Może coś o tym powiedzieć?
- Nie może być tutaj, w tym procesie ani wygranych, ani przegranych. Jedna jak i druga strona muszą mieć czyste intencje, otwarte serce. Właśnie dlatego tak ważna jest sprawa czasu. Należy zapomnieć o czasie, o czasoprzestrzeni. Należy tylko się podłączyć do źródła informacji i cierpliwie, cierpliwie pozwolić, aby ta informacja poprzez nas przepływała. Jeżeli się na tyle otworzymy, żeby ona bez przeszkód przepływała, nie będzie to przeszkadzało nikomu. Nie będzie przyczynkiem do żadnych spekulacji. Udowodnienia, że to nie jest to. Natomiast odbiorca musi mieć pełną świadomość i wyrazić pełną, nieprzejednaną wolę, że tego pragnie. Bo musi być czystym źródłem odbioru. Tym końcowym przystankiem, gdzie ta informacja znajdzie swoje poletko. I ona zasiać musi w umyśle odbiorcy to, co przyczyni się do jego rozwoju, do zrozumienia świata, zrozumienia siebie. Doznania olśnienia, zaliczenia jakiejś lekcji, zrozumienia. Wtedy to ma sens. Musimy być czujni i wyczuleni. Bo będą się zdarzały sytuacje, gdzie dla taniej sensacji i poklasku ludzie będą zdolni do nieuczciwego zachowania. I wtedy jednoznacznie trzeba powiedzieć NIE! Jest to zbyt subtelna gra, aby sobie pozwolić na tani rozgłos, niedobry, niebezpieczny, złośliwy.
- Jasne, to wszystko?
- Tak.
- Dobrze, czy my jako narzędzie w ręku Boga, w ręku Rady Starszych, moglibyśmy posłużyć do przekazania ludzkości jakiegoś głębszego przesłania, zakładając czyste i szczere intencje z naszej strony?
- Świat jest w uśpieniu. Świat jest w strasznym letargu. Takich Rad wymieniających się... Tak stąd brakuje do pełnej obsady połowy – na świecie jest sporo. Mamy mieć świadomość, że są miejsca na Ziemi tu i teraz, są osoby, które zachowują się w ten sam sposób jak my. Robią to samo. Przygotowują się. Mamy przygotować się w przyszłości i nie być zaskoczonymi, że przyjdzie taki moment, że swój na swego trafi. Będzie to wielkie wydarzenie. W ciszy, w spokoju, w samotności wykuwane są zbroje, które będą odpierać straszne ataki. Pracując z wieloma grupami, ale wiele grup ma różnych doradców, różnych Mistrzów, a to jest uzależnione od kultury, od możliwości odbioru informacji, od poziomu mentalności. Tak, dlatego się wymieniają. Mówią, że takie grupy pracują w Indiach, w Stanach, w Chinach, w Europie również. Ale będziemy w pewnym momencie odbierać sygnały. Niedługo zaczniemy je odbierać. Niedługo zostaniemy odkryci przez innych, gdzieś na poziomie mentalnym. A później to już poleci. Możemy liczyć na ciche
„sprzymierzeństwo”. I my pomału, intuicyjnie zaczniemy odczuwać bliskość pozostałych. Zaczniemy się domyślać, że nie jesteśmy sami na poziomie świadomym. Odkryjemy się na różnych poziomach. Nawiązana ma zostać współpraca. Ale muszą, oni i my, musimy spełniać warunki. Ale w ciszy, w spokoju, w samotności wykuwane są zbroje.
-To tyle by było na to pytanie?
- Tak.
- Dobrze. Czy możliwym jest uzyskanie wiedzy na temat penetracji Ziemi i Układu Słonecznego przez inne cywilizacje z odległych gwiazd, odległych galaktyk?
- Tak się dzieje, to jest fakt.
- A czy do tych informacji będziemy mogli mieć też dostęp?
- Nie bezpośredni, to jest niebezpieczne.
- Dobrze, nie bezpośredni.
- Za pomocą Rady, za pomocą tych, którzy są dzisiaj z nami. Ale dla dobra... tak dla dobra ogółu nie wszystkie informacje.
- Jasne.
- Najlepiej poprzez nich.
- Poprzez naszych Nauczycieli i Przewodników, tak?
- Jest to bardziej bezpieczne.
- Oczywiście. To właśnie miałem na myśli. Tylko taką drogę.
- Tak.
- Dobrze.
- Nie, ale ona jest najlepsza, najbezpieczniejsza.
- Ale ja miałem taką na myśli, że z innej nie będziemy nawet próbowali korzystać. Tylko z takiej, jaką dzisiaj obraliśmy.
- Tak.
- OK?
- Tak.
- Dobrze. A w przypadku przychylności Rady Starszych do naszej działalności, czy możemy liczyć na wskazówki, jaką ścieżką podążać?
- Kiedy, dokąd, do jakiego celu? Z jakim zamiarem?
- W naszych badaniach i do tych celów, które na wstępie właśnie wymieniłem.
- Każdorazowo trzeba poprosić. Nie będzie to wieczny mandat. Za każdym razem. Tak.
- Za każdym razem. Rozumiem.
- Ale nie zawsze...
- Uzyskamy?
- Nie zawsze, właśnie.
- Następne. Czy możliwym jest uzyskanie wiedzy technicznej na temat budowy i sposobu poruszania się obiektów latających przybywających do naszej rzeczywistości?
- Jest wszystko możliwe. Wystarczy poprosić. Jeżeli ma się czyste intencje. Niektórzy na tej planecie korzystają z tego.
- Tak.
- No właśnie, ten „czupierzasty” facecik właśnie mówi. A skąd on by to wszystko wiedział? Uważano mnie za głąba, wyrzucono ze szkoły, a ja im zrobiłem taki numer. Okrzyknięto mnie największym fizykiem. No właśnie skąd? – Poprosiłem i ...
- I dostałem?
- Bo wiedziałem, jak poprosić. No tak. Tak, właśnie. O Nikolaus mówi, że zdał sobie z tego sprawę pod koniec życia, jak pisał tę księgę o planetach, o Układzie Słonecznym. Że dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że jego zdolności przyczyniły się do tego, że jego wybrano po to, żeby przyczynił się do zaszczepienia nowej idei w Europie. Przełamania tabu – przekłamanej wiedzy o świecie, którą miało duchowieństwo. On, o dwa wieki wyprzedził wszystko. Przygotował grunt, a po nim następni: Kepler, Galileusz, renesans. Wreszcie coś pękło i zaczęła się Europa cywilizować. Zaczęła opierać swój rozwój o wiedzę. Ale poszli w wiedzę techniczną. A teraz jest właśnie ten czas, takich Koperników, aby przetransformować się i pójść w kierunku wiedzy duchowej. Oni nic sami z siebie nie mogli. Poprosili, i oni tylko przekazali informacje, wiedzę, która nigdy do nich nie należała. Bo należy do wszystkich. Jesteśmy z jednego źródła i ta wiedza jest z tego samego źródła. Wystarczy poprosić.
- Czyli to jest istotne. Czyste intencje i odpowiednio poprosić. Tak?
- Nie tylko czyste intencje.
- Co jeszcze?
- Trzeba mieć czysty umysł, czyste ciało, czystego ducha. To wszystko musi być na tym samym poziomie. Te same wibracje. Ale to nie jest trudne. Jeżeli się wie, ile w to trzeba włożyć pracy, jeżeli się chce. Ale trudne dla tych, którzy nie są spójni. Ciało ma inną wibrację, dusza ma inną, a myśl też sobie hulać potrafi. Rządzić się swymi prawami. Jesteśmy wszyscy równi sobie. Mamy takie same możliwości. Ale tutaj życie na Ziemi pokazuje zupełnie co innego. Właśnie teraz dopiero wiem, dlaczego kiedyś, wcześniej miałem takie dziwne sny. Już teraz wszystko wiem.
- Opowiedz mi o tym.
- Ten wzór, który mnie się śnił Einsteinowski E=mc2.
- Tak?
- Nie wiedziałem nic na temat fizyki tego poziomu. A miałem czternaście, piętnaście lat. W ogóle mnie te tematy nie interesowały. Sen, że mam to zapamiętać. Że mam ten wzór zapamiętać, bo w pewnym momencie będzie mi towarzyszyć do końca życia, i jest bardzo ważny. Że mam go zapisać, a ja to zbagatelizowałem. Po paru dniach zostało mi przypomniane w czasie snu, że mogę żałować, że nie zapisałem. Że nie będę znać tego wzoru. Nie ma czasu.
- Nie ma czasu?
- Wszystko jest energią. Wszystko jest tu i teraz.
- I to miał ci uświadomić ten sen?
- A, i nie tylko, nie tylko. Jeżeli nie ma czasu, to nie ma żadnych zahamowań. Nie ma żadnych ograniczeń. Bo nie ma na to czasu, bo go nie ma. Człowiek nie myśli, nie błądzi, nie zastanawia się, czy może, czy nie może. Czy zdolny, niezdolny. Robi swoje i wychodzi. Nawet największe beztalencie może wykazać się niesamowitymi zdolnościami. Jeżeli jest tu i teraz. Tak działa wielki biznes. Tak działają wielcy wynalazcy, artyści, malarze, pisarze, odkrywcy. Nie ma ich ani wczoraj, ani jutro. Zapadają się w siebie, są w tej sekundzie w tym momencie, w tym samym czasie wszędzie. I obejmują to, co się wokół nich dzieje oczyma wszechświata. Potrafią patrzeć, obserwować i słuchać. I takie było też przesłanie tamtych snów.
- Tak?
- Możemy poprosić o towarzysza, przewodnika. Nie ma czegoś takiego jak preferencje. Wszyscy robią tak samo, wszystkie dusze mogą opuścić to ciało w ten sam sposób. W ten sam sposób mogą podróżować, ale mogą się spotkać z niebezpieczeństwami, z pułapkami. I dlatego, wtedy można poprosić o towarzysza, o pomocnika, przewodnika. Jeżeli on będzie towarzyszyć, to można się ustrzec wielu wpadek. Nieprzyjemnych doznań, sytuacji, nawet zatrzymań, czy deportacji z miejsc niepożądanych. Można wylecieć z hukiem i trafić gdzieś, gdzie nie wiadomo, gdzie się jest, w jakim wymiarze. Można popaść w uzależnienie, rodzaj niewoli. A z towarzyszem, przewodnikiem, raczej to nie grozi. (...)
Archiwum - pozostałe artykuły: